STAROBIELSKA NOC ORGANOWA
30 sierpnia odbyła się Starobielska Noc Organowa w kościele ewangelickim Jana Chrzciciela w Starym Bielsku
Wykonawcami tego wydarzenia byli:
Krzysztof Bas - pierwszy organista Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Starym Bielsku, student klasy organów prof. Wacława Golonki na Akademii Muzycznej w Krakowie oraz dyrektor artystyczny Starobielskich Wieczorów Organowych
Karol Cader - drugi organista Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Starym Bielsku, uczeń Szkoły Muzycznej w Bielsku Białej w klasie organów Krzysztofa Karcza i laureat wielu konkursów organowych.
Krzysztof Bas - pierwszy organista Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Starym Bielsku, student klasy organów prof. Wacława Golonki na Akademii Muzycznej w Krakowie oraz dyrektor artystyczny Starobielskich Wieczorów Organowych
Karol Cader - drugi organista Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Starym Bielsku, uczeń Szkoły Muzycznej w Bielsku Białej w klasie organów Krzysztofa Karcza i laureat wielu konkursów organowych.
Starobielska Noc Organowa składała się z czterech koncertów o zróżnicowanym programie
Koncert I
„Od renesansu do współczesności”
Pierwszy koncert rozpoczął się o godzinie 18:00 i miał bardzo różnorodny program – od muzyki renesansowej aż po kompozycje XX wieku. Dzięki temu już od początku można było przekonać się, jak wiele różnych charakterów może mieć muzyka organowa.
Na początek zabrzmiała Fantazja G-dur „Pièce d’orgue” BWV 572 Johanna Sebastiana Bacha w wykonaniu Krzysztofa Basa. Utwór od pierwszych dźwięków zrobił mocne wrażenie. W grze wykonawcy słychać było dużą swobodę i pewność techniczną, szczególnie w bardziej rozbudowanych fragmentach. Całość miała bardzo uroczysty charakter.
Na początek zabrzmiała Fantazja G-dur „Pièce d’orgue” BWV 572 Johanna Sebastiana Bacha w wykonaniu Krzysztofa Basa. Utwór od pierwszych dźwięków zrobił mocne wrażenie. W grze wykonawcy słychać było dużą swobodę i pewność techniczną, szczególnie w bardziej rozbudowanych fragmentach. Całość miała bardzo uroczysty charakter.
Następnie Karol Cader wykonał Preludium chorałowe „Nun komm, der Heiden Heiland” Dietricha Buxtehudego. Była to spokojniejsza część koncertu. Melodia chorału adwentowego była wyraźnie prowadzona, a wykonanie miało skupiony, modlitewny charakter.
Dużo ciekawych zmian przyniosły Wariacje na temat „Mein junges Leben hat ein End” Jana Pieterszoona Sweelincka. Każda z wariacji pozwalała słuchać tego samego tematu w zupełnie odmienny sposób.
Ciekawym eksperymentem było Allegro con brio z Sonaty fortepianowej D-dur nr 50 Josepha Haydna, opracowane na organy. Muzyka Haydna zabrzmiała lekko i energicznie, mimo że została przeniesiona z fortepianu na organy.
Allegro maestoso e vivace z IV Sonaty organowej Mendelssohna przyniosło więcej rozmachu. W tym utworze szczególnie dobrze zabrzmiał również Sauer – jego pełne, romantyczne brzmienie dobrze pasowało do muzyki Mendelssohna.
Później pojawiły się „Rex” i „Hajducki” z Tabulatury Jana z Lublina. Te krótkie tańce wniosły trochę lekkości i rytmu. Był to też interesujący polski akcent w programie.
Kolejne „Taneczne obrazki” Mariana Sawy były już muzyką zdecydowanie bardziej współczesną. Utwór miał żywy charakter i pokazał, że organy bardzo dobrze sprawdzają się również w muzyce XX wieku.
Następnie Karol Cader wykonał Partitę Mariana Sawy na temat „Jezu Chryste, Panie miły”. W tym przypadku bardziej niż wirtuozeria liczyło się spokojne prowadzenie melodii i budowanie nastroju. Utwór utrzymany w pasyjnym charakterze, pełny wieku motywów cierpienia nawiązujących do męki Jezusa Chrystusa.
Bardzo refleksyjnie wypadła „Elegia fis-moll” Mieczysława Surzyńskiego. To jeden z utworów, który pozostawia po sobie bardziej osobiste wrażenie. Spokojniejsze, miękkie brzmienia Sauera dobrze podkreśliły melancholijny charakter kompozycji.
Na zakończenie pojawiło się „Pièce ridicule” Józefa Świdra. Tytuł mówi sam za siebie – utwór miał w sobie sporo lekkości i humoru. Dzięki temu finał nie był przesadnie poważny.
Ostatnim punktem programu był oczywiście „Marsz Radetzkiego” Johanna Straussa w wykonaniu Krzysztofa Basa i Karola Cadera. Wykonanie na cztery ręce było efektowne i bardzo dobrze sprawdziło się jako zakończenie pierwszego koncertu. Publiczność otrzymała na koniec sporą dawkę energii.
Dużo ciekawych zmian przyniosły Wariacje na temat „Mein junges Leben hat ein End” Jana Pieterszoona Sweelincka. Każda z wariacji pozwalała słuchać tego samego tematu w zupełnie odmienny sposób.
Ciekawym eksperymentem było Allegro con brio z Sonaty fortepianowej D-dur nr 50 Josepha Haydna, opracowane na organy. Muzyka Haydna zabrzmiała lekko i energicznie, mimo że została przeniesiona z fortepianu na organy.
Allegro maestoso e vivace z IV Sonaty organowej Mendelssohna przyniosło więcej rozmachu. W tym utworze szczególnie dobrze zabrzmiał również Sauer – jego pełne, romantyczne brzmienie dobrze pasowało do muzyki Mendelssohna.
Później pojawiły się „Rex” i „Hajducki” z Tabulatury Jana z Lublina. Te krótkie tańce wniosły trochę lekkości i rytmu. Był to też interesujący polski akcent w programie.
Kolejne „Taneczne obrazki” Mariana Sawy były już muzyką zdecydowanie bardziej współczesną. Utwór miał żywy charakter i pokazał, że organy bardzo dobrze sprawdzają się również w muzyce XX wieku.
Następnie Karol Cader wykonał Partitę Mariana Sawy na temat „Jezu Chryste, Panie miły”. W tym przypadku bardziej niż wirtuozeria liczyło się spokojne prowadzenie melodii i budowanie nastroju. Utwór utrzymany w pasyjnym charakterze, pełny wieku motywów cierpienia nawiązujących do męki Jezusa Chrystusa.
Bardzo refleksyjnie wypadła „Elegia fis-moll” Mieczysława Surzyńskiego. To jeden z utworów, który pozostawia po sobie bardziej osobiste wrażenie. Spokojniejsze, miękkie brzmienia Sauera dobrze podkreśliły melancholijny charakter kompozycji.
Na zakończenie pojawiło się „Pièce ridicule” Józefa Świdra. Tytuł mówi sam za siebie – utwór miał w sobie sporo lekkości i humoru. Dzięki temu finał nie był przesadnie poważny.
Ostatnim punktem programu był oczywiście „Marsz Radetzkiego” Johanna Straussa w wykonaniu Krzysztofa Basa i Karola Cadera. Wykonanie na cztery ręce było efektowne i bardzo dobrze sprawdziło się jako zakończenie pierwszego koncertu. Publiczność otrzymała na koniec sporą dawkę energii.
Koncert II – „Bach i B-A-C-H”
Drugi koncert, rozpoczynający się o 19:30, miał już bardziej konkretny temat. Cały program skupiał się wokół Johanna Sebastiana Bacha oraz słynnego motywu B-A-C-H.
Wykonawcą całego koncertu był Krzysztof Bas.
Na początku zabrzmiało Preludium i fuga C-dur BWV 545 Bacha. Było to mocne i bardzo klarowne otwarcie koncertu. Poszczególne głosy były dobrze słyszalne, a całość miała odpowiedni rozmach.
Po Bachu zabrzmiała „Fantazja B-A-C-H” Mariana Sawy. W przeciwieństwie do muzyki Bacha było tutaj więcej współczesnych środków i bardziej napiętego języka muzycznego. Utwór ciekawie pokazał, jak motyw B-A-C-H może zostać wykorzystany przez kompozytora żyjącego wiele lat po Bachu.
Następnie wróciliśmy do samego Bacha i jego Preludium chorałowego „Liebster Jesu, wir sind hier” BWV 731. Utwór oparty o melodię pieśni luterańskiej "Jezu Drogi myśmy tu".
Po poprzednim, bardziej intensywnym utworze był to moment uspokojenia. Prosta melodia i spokojny charakter pozwoliły na chwilę wyciszenia.
Szczególnie interesująca była improwizowana fuga w stylu niemieckiego romantyzmu na temat B-A-C-H. Tutaj wykonawca musiał wykazać się nie tylko techniką, ale przede wszystkim wyobraźnią muzyczną. Improwizacja pokazała jego dużą znajomość stylu i umiejętność swobodnego rozwijania muzycznej myśli.
Najważniejszym punktem koncertu była Passacaglia i fuga c-moll BWV 582. To ogromne dzieło, wymagające od organisty bardzo dobrej kondycji technicznej i umiejętności budowania napięcia przez dłuższy czas. Wykonanie Krzysztofa Basa miało odpowiednią dramaturgię. Szczególnie imponujące było stopniowe narastanie brzmienia.
Właśnie tutaj najlepiej można było również usłyszeć możliwości Sauera z 1924 roku. W pełnych fragmentach instrument zabrzmiał naprawdę potężnie, ale nie tracił przy tym swojej charakterystycznej, nieco miękkiej romantycznej barwy.
Cały koncert miał więc bardzo spójną konstrukcję – od Bacha, przez współczesne spojrzenie Mariana Sawy, aż po improwizację i ponownie wielkiego Bacha.
Koncert III – „Niemiecki i francuski romantyzm”
Trzeci koncert rozpoczął się o 20:30 i był chyba najbardziej jednolity pod względem stylistycznym. Tym razem dominowała muzyka romantyczna – przede wszystkim niemiecka i francuska.
Wieczór otworzyła II Sonata organowa c-moll op. 65 Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego. Cztery części sonaty – Grave, Adagio, Allegro maestoso e vivace oraz Fuga. Szczególnie efektowna była część trzecia, marszowa oraz ostatnia polifoniczna i niezwykle majestatyczna.
Po Mendelssohnie Karol Cader wykonał w swojej autorskiej transkrypcji na organy wybrane części „Scen dziecięcych” Roberta Schumanna. „Z dalekiej krainy”, „Zabawa w czarnego luda”, „Dziecko usypia” oraz „Gdy mówi poeta” miały zupełnie różne nastroje. W interpretacji Cadera ważna była prostota i lekkość, dzięki czemu miniatury zachowały swój kameralny charakter mimo wykonania na organach.
Dużo większego rozmachu wymagała Toccata h-moll Eugène’a Gigouta - francuskiego kompozytora epoki romantyzmu. Był to jeden z bardziej popisowych momentów koncertu. Karol Cader poradził sobie z szybkimi fragmentami bardzo sprawnie, pokazując znakomite przygotowanie techniczne.
Następnie ponownie zabrzmiał Mendelssohn – tym razem Andante religioso z IV Sonaty organowej B-dur. Był to bardzo spokojny fragment, pozwalający odetchnąć po wirtuozowskiej Toccatcie. Muzyka miała charakter niemal modlitewny.
Preludium chorałowe „Herzlich tut mich verlangen” Maxa Regera było przykładem późnego romantyzmu mocno zakorzenionego w tradycji niemieckiej. Warto podkreślić iż muzyka Maxa Regera idealnie nadaje się do wykonywania na instrumentach firmy Sauer. Kompozytor bowiem wiele dzieł komponował właśnie na ten instrument.
Następnie pojawiło się Allegro z VI Symfonii organowej Widora. Ten utwór od razu zmienił atmosferę. Było więcej energii, ruchu i efektownych kulminacji. Karol Cader pokazał w nim dużą swobodę techniczną.
Po nim „Berceuse” Louisa Vierne’a przyniosła kolejne wyciszenie. Była to bardzo nastrojowa część programu, oparta bardziej na kolorystyce i śpiewności niż na wirtuozerii.
Koncert zakończył Chorał nr 3 a-moll Césara Francka w wykonaniu Krzysztofa Basa. Utwór miał podniosły, ale jednocześnie bardzo osobisty charakter. Zakończenie nie było efektownym popisem, lecz raczej spokojnym i refleksyjnym podsumowaniem trzeciego koncertu.
Koncert IV – „Wielki finał z Marszem Radetzkiego”
Ostatni koncert rozpoczął się o 22:00, dlatego miał w sobie szczególną atmosferę. Był to finał całej Starobielskiej Nocy Organowej i program został ułożony tak, aby zakończyć wydarzenie w naprawdę efektowny sposób.
Na początek Toccata F-dur BuxWV 157 Dietricha Buxtehudego w wykonaniu Karola Cadera. Było to dynamiczne rozpoczęcie, w którym młody organista pokazał dużą pewność w prowadzeniu szybkich fragmentów i ukazał stylus phantasticus a więc styl wykonawczy charakterystyczny dla utworów z północnoniemieckiej szkoły organowej baroku.
Następnie Krzysztof Bas wykonał Preludium i fugę D-dur BWV 532 Bacha. Preludium nawiązujące zarówno do stylu Dietricha Buxtehude jak i muzyki włoskiej. Szczególnie interesująca była fuga, w której ważne było precyzyjne prowadzenie wielu głosów jednocześnie. Na zakończenie utworu publiczność usłyszała wirtuozowskie soli pedałowe wieńczące fugę.
Toccata z „Suity Gotyckiej” Léona Boëllmanna była kolejnym wirtuozowskim punktem programu. To muzyka bardzo efektowna i wymagająca technicznie. W tym utworze szczególnie dobrze można było wykorzystać pełnię możliwości organów.
Po niej zabrzmiało „Preludium w klasycznym stylu” Gordona Younga. Był to ciekawy kontrast wobec wcześniejszych utworów – prostszy w odbiorze, ale nadal bardzo efektowny.
Oczywiście jednym z najbardziej oczekiwanych punktów wieczoru była Toccata i fuga d-moll BWV 565 Bacha. Charakterystyczny początek od razu rozpoznała chyba większość publiczności. Krzysztof Bas wykonał utwór z dużą swobodą i bez przesadnego epatowania efektami. W kulminacyjnych momentach Sauer zabrzmiał bardzo szeroko i mocno.
Następnie Karol Cader wykonał „Fantazję Regina Poloniae” Mariana Sawy. Był to wyraźny polski akcent w programie finałowego koncertu. Utwór miał podniosły charakter i dobrze kontrastował z wcześniejszym repertuarem niemieckim i francuskim.
Ciekawym doświadczeniem była improwizacja Krzysztofa Basa na tematy luterańskie. Pojawiły się tu tematy dwóch pieśni "Warownym Grodem jest nasz Bóg" oraz "Panie połącz nas"
Podobnie jak podczas drugiego koncertu, ważna była tutaj nie tylko technika, ale przede wszystkim spontaniczność i umiejętność tworzenia muzyki na żywo. Improwizacja pokazała, że organista potrafi bardzo szybko reagować na temat i rozwijać go w większą formę. Improwizacja nawiązywała na stylu muzyki francuskiej XX wieku szczególnie do twórczości Maurice'a Durufle.
Na sam koniec zabrzmiał „Marsz Radetzkiego” Johanna Straussa seniora w opracowaniu na organy. Krzysztof Bas i Karol Cader wykonali go wspólnie. Było to chyba najbardziej rozrywkowe zakończenie całego wydarzenia. Muzyka Straussa w wersji organowej zabrzmiała bardzo efektownie, a wykonanie na cztery ręce dodatkowo podkreśliło jego charakter. Dodatkowo publiczności mogła wspólnie uczestniczyć z wykonawcami poprzez charakterystyczne oklaski w rytm tego utworu tak jak to wygląda na noworocznym koncercie w Musikverein w Wiedniu.
Zebraną publiczność na samym początku przywitał proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej ks. dr Piotr Szarek.
Koncert poprowadził Krzysztof Bas, który przybliżył publiczności poszczególne utwory.
Wszystkim Państwu dziękujemy za obecność na tym niezwykłym i pierwszym w historii Bielska-Białej wydarzeniu!
Zapraszamy serdecznie na następne koncerty w ramach Starobielskich Wieczorów Organowych!
Zapraszamy serdecznie na następne koncerty w ramach Starobielskich Wieczorów Organowych!